(Tetryk Starszy)

WIADOMOŚCI

Ja popadam, ty popadasz, my popadamy?...

Faktycznie, zdarza się, że popadam. Jak nie w jakiś stan, to przynajmniej w bardziej lub mniej korzystne okoliczności, względnie sytuacje. Niekoniecznie wychodzi mi to na zdrowie. Nieraz bywa dolegliwe. Na szczęście nie zawsze. Weźmy choćby taki optymizm (osobiście, chętnie popadam). Zwłaszcza dzisiaj 10 września, skoro mamy właśnie Światowy Dzień Zapobiegania Samobójstwom.

Zamiast drążyć czarne scenariusze, proponuję pogodniejszą opcję. W szczególności zaś opcję „wyślij do wielu”, kiedy korzystamy z telefonii komórkowej. Otóż, poza optymizmem popadam czasem także w entuzjazm. To z kolei wiąże się z pewną przypadłością. Ogarnięty pozytywnym zapałem pragnę dzielić się nim z innymi. Ślę wówczas w świat wiadomości SMS „ do wielu”. Tyle tytułem wstępu.

* * *

W 2014 roku nie pojechałem w Tatry latem. Jednak skoro tylko nastał wrzesień, uznaliśmy z Małżonką, że jest jesień… i udaliśmy się do miejscowości Zakopane. Po przybyciu na miejsce, zastaliśmy tam aurę nieco senną. Niski pułap chmur zakrył niebotyczne szczyty. Żadnych strzelistości, ale i żadnych pokus oraz niedoważonych pomysłów. Tak było przez pierwsze dwa dni. Sytuacja uległa zmianie dnia trzeciego. Równiutki, nieruchomy dotąd pułap chmur uniósł się na tyle, że odsłonił jedną wypukłość. Decyzja zapadła natychmiast: - Atakujemy, zanim monsun wykona kolejny ruch!

Jak to zwykle bywa, najpierw żmudny transport do bazy wysuniętej. Potem, po długim forsownym podejściu osiągamy Przełęcz Południową. – Ups… trochę mnie poniosło; południową przełęcz w masywie naszej Góry.

Pogoda nadal zachowywała przychylność. Chmury nie zasłoniły upragnionego celu, dzięki czemu wytężająca walka przyniosła upragniony sukces; udało nam się trafić na sam szczyt!

Ileż było radości. Ile uciechy. Satysfakcji mimo krańcowego zmęczenia. I rozsyłanych w świat tryumfalnych wiadomości SMS. Oj, było. Do wielu.

Tekst wiadomości wyglądał tak:

- (…) pozdrawiają Cię zdobywcy Nosala
Szczerym, choć wątłym, tralalala!

Przez nieuwagę wybrałem pierwszy z listy adres i otrzymałem w odpowiedzi:

- Pomyłka! adm. Awaria

Poza administracją domów mieszkalnych nie molestowałem więcej przypadkowych adresatów. Wśród innych odpowiedzi zaskoczyła mnie i ucieszyła zarazem ta od Tetryka Młodszego:

- Gratulacje!!! Nie byłem na tym szczycie.

Wiem skądinąd, że Młodszy ceni globtroterów; wspominał nieraz o Tony Haliku, który był na świecie bodaj wszędzie. Ciekawe czy na Nosalu także.

* * *

Minęły dwa dni. Niski sufit chmur gdzieś odpłynął i nastała słoneczna aura. W poprzednich latach, kiedy dochodziliśmy do schroniska w Dolinie Chochołowskiej witał nas deszcz. Ponieważ Małżonka uparła się, że z wierzchołka Grzesia są piękne widoki, próbujemy po raz kolejny. Tym razem, żeby nie sprowokować deszczu , na wszelki wypadek nawet nie zbliżamy się do schroniska. I słusznie, bo są chmury i nie wiadomo co zamierzają. Ale słońce nie opuszcza nas dzisiaj. Także na wierzchołku.

Grześ… Teraz, po żmudnym podejściu, rzekłbym nawet - Grzegorz. Radość. Obiecane przez Żonę widoki. No, no… Gapimy się. Zasiadamy.

I popadamy w zadumę.

* * *

Dopiero u wylotu doliny, kilka godzin później, przypomina mi się, że mam telefon komórkowy. Oraz zasięg. Najwyższa pora na SMS. Do wielu. Nie wiem, jak to się stało, że pomijam w tekście zarówno adresata, jak i nadawcę (Szanownych Pominiętych - przepraszam):

- Grześ był dla nas dzisiaj (w 3 dorocznej próbie) łaskawy. Mało tego, dzięki Bogu, nie rozjechały nas zjeżdżające Chochołowską na rowerach zakonnice. Nadal jestem pod wrażeniem!

(dla oddania grozy sytuacji: rowery bez dzwonków!)

W odpowiedzi otrzymałem między innymi następujące wiadomości:

- Zasłyszane w Moku nad kwaśnicą „Z Mnicha nie ma ścieżki zejściowej. Nawet Ci, którzy tam dzisiaj weszli zjeżdżali na linie na Zadniego Mnicha i później na dół”. Pozdrowienia. Paweł (Pierwszy) - ze schroniska przy Morskim Oku w Tatrach

- I jeszcze: „tam do góry już ciężko by się szło. Gdzie nie spojrzysz, tylko piach i kamienie. Taki mikst.” Paweł (Pierwszy)

- Byłem na grzesiu. Tony. Tetryk Młodszy

- Chyba nie do mnie ta wiadomość ;-) Paweł (Drugi)

- Życzę dalszego szczęścia. Pozdrawiam. Paweł (Trzeci)

- Pozdrowienia z południa :-) Janku, żałuję, że nie miałeś okazji pobyć trochę z nami ;-) ale w przyszłym roku macie się zorganizować :-) Julian (z Szałasisk)

i moja odpowiedź:

- Wzajem pozdrawiam (…) Co do „w przyszłym roku macie się zorganizować” – postaram zorganizować się, a nawet macie! - Hej?

- Janku drogi, a czego Ty szukałeś na Grzesiu? Pozdrowienia. Bartłomiej

i moja odpowiedź:

- Scyńścia!

* * *

No i jak takie wiadomości zachować tylko dla siebie?

Tyle entuzjazmu, szczerych odpowiedzi, wrażeń…

Długo tego wieczora nie mogłem się wyciszyć. W końcu jednak zrobiło się tak późno, że nastał nowy dzień. I przypomniałem sobie o niezawodnym przyjacielu człowieka; ma cztery nogi i nie zraża go byle chrapanie.

Można wreszcie spocząć i jak to mówią – zasnąć w Panu.

Jaka to dobra wiadomość.

Ostatnie zmiany w witrynie: 2017-05-24
Copyright © Jan Hobrzański 2007–2017 •