(Tetryk Starszy)
Fot. Marek Kusztra

ANDRZEJ

To jest Andrzej. Zdjęcie jest z Sokolików, z września 2009 roku.

Andrzej patrzy. Nie mruga. Patrzy nam prosto w oczy. Kto wie, może ktoś nawet odnieść wrażenie, że Andrzej patrzy głębiej.

Mnie spojrzenie to kojarzy się z początkiem naszej znajomości. Był piękny wiosenny dzień na podwarszawskich bunkrach w Czosnowie. Siedziałem nad przewieszką o nazwie „Szyna”, bardzo popularną wśród ówczesnych wspinaczy. Siedziałem na trawie nad Szyną, żeby zobaczyć jak ktoś pokonuje przewieszkę.

Moment był właściwy. Z dołu dobiegły ożywione głosy, a sizalowa lina asekuracyjna obok mnie zaczęła się zwolna przesuwać. Instalacja działała prawidłowo, było jednak pewne ale. Lina mianowicie piłowała kępę darni. Sapanie pod przewieszką narastało. Wreszcie na krawędzi zobaczyłem najpierw jedną, a w chwilę potem drugą dłoń. Za moment ukazała się też twarz wspinacza. Spojrzał mi w oczy. W tej chwili podcięta przez linę darń oberwała się.

Wspinacz gwałtownym ruchem usunął darń z twarzy, następnie to jedną, to drugą ręką zaczął przecierać oczy z piasku. Kiedy przetarł już na tyle, że coś widział, mrugając spojrzał mi prosto w oczy. Nie pomogła nabyta kultura, nie pomogła też wrodzona delikatność - zacząłem podrygiwać i trząść się od chichotu. Ładną chwilę to trwało, zanim powstrzymałem niestosowny przypływ wesołości, a pechowy wspinacz wygramolił się wreszcie nad przewieszkę.

Ten wspinacz - to właśnie Andrzej. Tak, jak wówczas nie okazał mi wrogości, tak od czterdziestu trzech lat nadal jej nie okazuje.

Na tym zdjęciu jest Andrzej. On patrzy. Nie mruga. Patrzy nam prosto w oczy.

30 listopada 2009
Ostatnie zmiany w witrynie: 2017-06-13
Debiut online: 2007-02-15
Copyright © Jan Hobrzański 2007–2017 •