(Tetryk Starszy)

GDYBYM...

Mówią, że trzeba być pustym. Absolutnie pustym... Żeby zrobić miejsce.
Myślą o Absolucie...
Ja myślę o Oli.

Przejeżdżałem przez Czechy, kilka razy. Nie wiem, czy akurat przez Ostravę. To być może. Przejeżdżałem nocą. I pamiętam nocne rozmowy. Prowadzone głównie po to, żeby ten, który trzymał kierownicę samochodu – i nasz los – nie odpłynął w sen. W sen ostateczny. W którym nie byłby osamotniony...

Chyba nie tęsknię za nocnymi jazdami. Za przygodą... Chyba coraz mniej tęsknię.

Ale kiedy słucham modlitwy różańcowej, która płynie przez radio, z Czech... Chcę zatęsknić.

Nie wiem czy jeździliśmy przez Klimkovice. Wiem tylko, że są "u Ostravy".

I wiem, że nie ma we mnie tak bezbrzeżnej tęsknoty, jaką słyszę w modlitwie Oli. Z Klimkovic.

Niepodobna odmówić Oli. Wiem...

– Nie wiem tylko, tak do końca, czy wspomnisz także na mnie?

– Ale, byłbyś przecież niepocieszony... gdybym przepadł.

14 lutego 2007 godzina 1.30
Ostatnie zmiany w witrynie: 2017-01-13
Copyright © Jan Hobrzański 2007–2017 •