(Tetryk Starszy)

NA ODCHODNYM

Na odchodnym
uchylali milczenia,
zastygali w przezroczyste westchnienie...

– Dlaczego,
dlaczego nie tak?

Ich krzyk odczytują przechodnie,
blady uśmiech satysfakcji
pokątnie nie umieli,
jak my,
i dlatego
pisane im chyba...
nie tak.

Nie dotknęła ich widać co dnia
siwych włosów muza nieskończona.
Nie dotyczył ich trywialny wykład,
nie spotkały zbyt cierpliwe sny.

Usypiali przedwcześniej od nas...
bez uwięzi brzemienia nadziei.
Oślepiła ich własna pochodnia,
całopalny, lustrzany świat?

Na odchodnym
uchylali milczenia,
zastygali w niewiadome wspomnienie...
Tak dosłownie rozumiejąc muzykę,
zostawili dysonansu ślad

Ostatnie zmiany w witrynie: 2017-05-24
Copyright © Jan Hobrzański 2007–2017 •