(Tetryk Starszy)

LAURKA 2012

DROGI LAURKOWICZU!

Wiesz, że to laurka dla Ciebie. Jeśli jednak ktoś uzna, że także dla niego – nic nie poradzę. Rok miniony – 2011 – dla wielu ludzi nie był rokiem łatwym. Niektórzy respondenci ośrodków badania opinii publicznej podawali wręcz, że obecnie odechciewa im się żyć! Ciekawe – bo ci, którzy istotnie właśnie umierają, żyć by chcieli.

No i jak ludziom dogodzić…

Zaprzyjaźniony katastrofista, którego „oczkiem w głowie” jest ciepły prąd morski El Nino – uważa, że nasz świat się sypie! Po czym, niejako dla dopełnienia dodaje, iż świat – i tak – zatonie.

Ale wachlarz propozycji jest szerszy.

Rewolucjoniści wyznają teorię ewolucji (bez wzajemności).

„Macherzy” – uważają, że wszystko jest relatywne. Także prawda, dobro, zło.

„Moherzy” – wprost przeciwnie.

Małżonka moja jest zdania, że świat się zmęczył, wyczerpał… I rzeczywiście, jeśli wymieniać dalej, można się zmęczyć. No, ale skoro się zaczęło, kontynuujmy.

Emeryci chcieliby być znów młodzi, a nawet sprawni (o bogactwie i piękności nie wspomnę). Mnie przydarzyło się, że spokrewniony jestem z całkiem młodą osobą, która chciałaby już być na emeryturze.

Najbardziej chyba zadziwiają sceptycy. Sceptyczni wobec wszystkiego, za wyjątkiem własnego sceptycyzmu.

I co się w takiej sytuacji dziwić, że niektórzy „Laurkę na rok 2012” chętnie by dostali, a Ty – najoględniej mówiąc – niekoniecznie.

Niby wiem, że świat jest skomplikowany. Tego roku Tetryk Młodszy nie wybrał się ze mną w góry. Podjął jakąś kolejną ważną inicjatywę. To, iż w efekcie uznał, że „teraz ma za swoje”, jeszcze rozumiem… Ale użył przy tym wyrazu tak niepochlebnego, że martwię się, czy nie jest w opozycji do siebie samego.

Małżonka Młodszego (Żona Młodsza) nie wyjaśniła w czym problem. Zamiast tego otrzymałem zagadkową wiadomość: „Poniekąd stęskniłam się za Twoimi kalamburami…”.

Masz ci los. Nawet nie wiem, co to takiego. Poza tym nie kalamburów, ale życzeń mi tu teraz do laurki trzeba.

Odsuwam rok 2011, by otworzyć się na nowy:

– Na wstępie – życzę nam wszystkim, byśmy nie dawali się okpić „fałszystom”. To tacy (i owacy), którzy zakłamują rzeczywistość, przekręcają sens, znaczenia pojęć. Robią to po to, żeby ludzi tumanić.

Z otumanionym łatwiej. Na przykład stosując metodę „liska-chytruska” – najpierw zwiniętego w kulę jeża obsikać! (opluć obelgą, pomówić). Następnie, kiedy zdezorientowana ofiara wyjrzy, chwycić zębami.

Taki obezwładniony jeż (lub inny delikwent) nie wie jak się bronić. I można z nim wyprawiać, co się chce…

Przejdę lepiej do kolejnych życzeń.

Kilka lat temu dostałem od kogoś turystyczną kurtkę. To był prezent. Zupełnie bezinteresowny. Lubię zakładać tę kurtkę. Robię się wówczas jakiś życzliwszy.

Życzę przyjaznej bezinteresowności i Tobie, i nam wszystkim.

Nam wszystkim, życzę też, byśmy nie lekceważyli drobiazgów. Z nich w końcu składają się rzeczy większe, prawda?

– O, właśnie – prawda.

Nieco się waham, bo wiadomo – jak już zacząć szukać prawdy, to i sensu. A jak sensu, to miłości. No, a jak już Miłości… Tu nam nagle cały ateizm diabli mogą wziąć! Ale z drugiej strony, weź człowieku i tej prawdy nie szukaj…

Że z życzliwością przesadzić można, wiem (przykładem autorzy donosów i anonimów). Więc może ja zbyt „życzliwy”?

Z dążeniem do prawdy, trudna sprawa. Chyba, że akurat jest jak z rybą – która, co powszechnie wiadomo, może być tylko: albo świeża – albo nie. I nie ma opcji „częściowo”. Nic pośredniego.

No tak, tylko jak tu manewrować… Popularne porzekadło podpowiada przecież, że lepszy ból głowy, niż brak. Nie mam przekonania, czy to wystarczająco pojemna myśl. Zwłaszcza wtedy, jeśli postęp miałby polegać według niektórych – na pozbawieniu osoby ludzkiej, osoby.

No i zabrnąłem… Chyba za wiele chciałem w tej laurce zmieścić.

Lepiej spróbuję życzyć Ci całkiem skromnie i po prostu:

Jest takie powiedzenie, używane kiedy ktoś postąpi paskudnie – że „chyba musi Boga nie mieć w sercu”!

– Drogi Laurkowiczu!
Na Rok Pański 2012
serdecznie życzę Ci,
i wszystkim nam
– by nie postąpić paskudnie.

Już będzie cudnie!

tetryk starszy

Ostatnie zmiany w witrynie: 2017-06-13
Debiut online: 2007-02-15
Copyright © Jan Hobrzański 2007–2017 •