(Tetryk Starszy)

21. X X X

Gdzie są granice
chmur nade mną
jak wyblakła makata?
Ogromu ciszy
mojego czekania.

- Duszyczko, nie obronię się
przed sobą...

Powiew wiatru
będzie miał jego usta.
Słońce jego uśmiech
cień, rzęsy i kosmyk
niesforny na skroni.

Żadne
rozwiane twory
natchnionych architektów,
żaden fresk u kopuły
ażur witrażu
nie przesłoni sklepień
jego brwi.

Muzykę sfer znajdę
w barwie jego głosu.

Nocy niebo
zyska aksamitną miękkość.
Gwiazdy
nabiorą odległego ciepła,
zatracą swą bezludność,
nie będą mi obce.

Zawinę suknię
by, kiedy pobiegnę jak wiatr,
zbierała ziarnka piasku i traw
aż będzie tego tyle, tyle,
że nie pozwoli mi...
ulecieć

Ostatnie zmiany w witrynie: 2017-12-03
Debiut online: 2007-02-15
Copyright © Jan Hobrzański 2007–2017 •