(Tetryk Starszy)

4. KRAJOBRAZY

Przed oczyma krajobraz:
Droga. Na niej wędrowiec i drzewa
z nim w rozmowie. I z wiatrem.
Niesie się stukot młotka w dłuto,
witraże nie dają jasności,
która by mogła go powstrzymać.
Korniki przekażą pokoleniom
uporczywość jego pytań.
Droga ku Norymberdze

Wysoka wieża. Kroki...
Zbiegają ku miastu.
Ku ludziom, ulicom, parkowi
i poszeptom drzew.
Rozchwiana misa na wieży
porusza jeszcze lustrem
porażonej wizjami wody.
Więc to nagłe pacnięcie kasztana
dosięgnie go w alejce parku,
obok ławki, dlatego przysiądzie,
odczyta wyryte nożem
„kocham ktosia”
właśnie tak.

Tak,
ten krajobraz przed oczyma,
te góry...
Wysokie, wychylone ku niebu,
jak średniowiecze.
Całe z kamienia.
Czy to tu pokutują marzenia
w poszukiwaniu swoich republik?

Jest jeszcze coś.
Jakiś drobiazg, pęknięcie
czy rozwarstwienie,
jak szelest szpargałów
a może szarańczy:
Kasandra,
śpi w parku. Zaniedbana.
Drzewa wokół szumią.
Coraz mocniej.
Gęstnieje ciemność.

Ostatnie zmiany w witrynie: 2017-08-13
Debiut online: 2007-02-15
Copyright © Jan Hobrzański 2007–2017 •