(Tetryk Starszy)

TESTAMENT REKSIA

- Znacie Państwo filmową kreskówkę z sympatycznym kundelkiem, REKSIEM, prawda? Wiem, że nie każdy odcinek serialu każdego zadowoli. Niemniej bardzo polecam.

Przypatrzmy się naszemu tytułowemu bohaterowi. Stetryczałym zgryźliwcom wyjaśniam, że nie chodzi mi bynajmniej o jakąś formę „skundlenia”.

Dla mnie Reksio jest wzorem. Uczynnej życzliwości, entuzjazmu, pogody ducha. Przyjaciel świata - i tyle. Wszystko w jednym. Zresztą, prawdę powiedziawszy, nim przekonałem się do kundelka, wpierw zdążył zawojować moich wychowanków.

Na ile Reksio nam pomagał, na ile „wychowywał”, trudno powiedzieć. Przeżyliśmy razem lata PRLu i tego, co niby nastąpiło potem. Nastały kolejne nowe czasy. Tym razem w „EUROSOJUZIE”… I teraz nie wiem, czy jest jeszcze miejsce dla takich kundelków.

Omal bym zapomniał. – Ten tytułowy „TESTAMENT”, to miał być żart! Właśnie… Z drugiej jednak strony, jak się tak dokładniej przypatrzeć, zlustrować – Reksio nie współpracował z przestępcami (nawet „bez swojej wiedzy i zgody”). Pomagał poszkodowanym. Robił to bezinteresownie. Nie miał pretensji do bycia „lepszą” rasą. Ot, zwykły kundel. Nikogo nie sprzedał.

Dysonanse poznawcze, frustracje rozładowywał Reksio gryząc i rwąc na strzępy na przykład starą wycieraczkę. Nie innych.

A jak już odreagował, to nie musiał żadnego paskudnego niepokoju przenosić z siebie i przypisywać innym (jak oszczerca, co na widok księdza zaczynał wołać – a pójdziesz do piekła!). No bo jak serce wybiera, a umysł gotów uzasadnić wszystko, to czy uspokojony Reksio miał jakikolwiek powód żeby dopiec innym?

Żeby przedstawić kogoś w złym, w jak najgorszym świetle, aby nikt nie chciał go bronić, by go nawet nie żałowali i żeby na wszystko bezradnie przystał…

Po co by Reksiowi (albo jemu podobnym) było kogoś obsmarować fałszywie, oczernić, przypisać wszystko co najgorsze – aż po „zoologię” (rozszerzając to na rodzinę bliższą, dalszą albo i na cały gatunek)? – Po to, żeby go oskubać?!

- Toż musiałby się już chyba zbiesić!…

Żeby w miejsce spokoju wypełniła mu serce jakaś, dajmy na to, zwierzęca żarłoczność?

Do czego by to mogło prowadzić, można zobaczyć w odcinku serialu o czarodziejskim złotym gnacie. Zdarzało się co prawda, że śnił Reksio o widowiskowych sukcesach, ale nie żeby być zaraz jakimś „Nad-psem”. Co to, to nie. O przejęciu wszystkich bezpańskich psich bud w okolicy ( jako własności rasowej) mu się nie śniło.

Ale właściwie niby dlaczego Reksio – przyjaciel świata i wszystkiego, co żyje – miałby nabawić się podobnej „wścieklizny”, gdzie tu sens?

Przy okazji - slogan mówiący, że każdy pies jest „kotofobem” – to zwykła lipa. Podobnie wyssany z palca okazał się stereotyp o rzekomo „powszechnym w tych stronach antykosmityźmie”. W odcinku pod tytułem „Reksio i UFO” gros zachowań kosmitów ma charakter delikatnie mówiąc instrumentalny. Czy prowokowane przez kosmitów nieporozumienia wzbudziły w efekcie uprzedzenia rasowe?

Sami Państwo sprawdźcie… Serdecznie polecam ten serial o Reksiu i o sprawach najprostszych.

- A na koniec, tak dla porządku - kto z nas dziedziczy jakąś własność Reksia?

wiosna 2011
Ostatnie zmiany w witrynie: 2017-06-13
Debiut online: 2007-02-15
Copyright © Jan Hobrzański 2007–2017 •