(Tetryk Starszy)

9. KTOKOLWIEK

Wiedziano o nim tyle,
że malował dachy.
Dachy i kominy. Mówił o nich,
że są potrzebne...
Bo są bliżej nieba.

Pory świata
odnajdywał w zmierzchach
i świtaniach.
W nich, mówił, zagęszcza się czas...
A dach, jak zagadkowy żagiel,
nasłuchuje gwiazd i osłania
przelotne uśmiechy.

- Plecie - mówiono. - Jak dziecko.

I był, jak dziecko
które chwyta
                      firanką
                                    wiatr
Nikt go nie pytał
kim jest...
ale w końcu każdy wie
dziecko, to dziecko
                                firanka, kawałek przędzy
                                                                    a wiatr...

Więc, kim był nie wiedzieli.

Co robił?
Pomagał dzieciom w poszukiwaniu
istoty w kredzie kartonie
tęczy węglu. Za paznokciami nosił
ślad plastelinowych chwil.
Powiedział raz, że świat
należy do dzieci i fantasmagorii.
A najciekawsze nawet jest nie to, co jest,
ale co być może...

Nie mógł
znaleźć słów, jak i ciepła domowego.
Mówiono nawet o nim – mruk.

Nie lubił staruszek
opuszczonych, po środku dnia
i ludzi
pod gołym niebem.

Ktokolwiek
wie o losie...

Ostatnie zmiany w witrynie: 2017-08-28
Debiut online: 2007-02-15
Copyright © Jan Hobrzański 2007–2017 •