(Tetryk Starszy)

NIEZNANEMU

Obiecałem Ci prezent. Na Nowy Rok. Albo na imieniny. Twoje imieniny.

Miała to być humoreska. Ostra. Bo lubisz... Pomyślałem o klapie. Nie, nie, nie Twojej. Na taką sam sobie możesz zapracować. I opisać.

Chodzi o klapę bardziej metafizyczną... Tak, to nietypowy bohater humoreski. Ale już dreszczowca, czemu nie?

Wyobraź sobie głęboką noc, pędzący pociąg, chwiejną równowagę i... Klapa otwiera nam tu szeroki wachlarz możliwości. Tyle, że przy okazji może nam to i owo zamknąć, albo i zatrzasnąć! Zostawmy lepiej klapę w spokoju.

Więc o czym?... Wiem, wiem, nie lubisz subtelności i ręka Ci sama sięga do kabury... A jednak wystawię się na strzał:

Będzie o bajkach!

O różnych bajkach, bo jak sam stwierdziłeś "jesteśmy z innych bajek". Odpowiedziałem Ci wówczas, że zdziwisz się, kiedy się spotkają... (Jak to możliwe, skoro w Twojej bajce ma być wyłącznie sama "rzeczywistość". Co to za rzeczywistość?... Czy jest w niej miejsce dla mnie?)

Kiedyś podarowałem Ci historyjkę o Reksiu, jamniku, który śnił, że jego świat się skończył. Wszystko co znał, czemu ufał, zniknęło: "(...) i to najlepsze ze wszystkich miejsc, gdzie można oprzeć głowę obok szelestu gazety." (To i owo może nam zniknąć, zgasnąć, jak obraz z ekranu. Słowem powraca niechciana klapa...)

"Więc wśród tej szorstkiej sierści, raptem, unosi się powieka i wybałusza Reksiowe oko zdjęte nagłą trwogą!"

Prototypem Reksia z tej opowieści był szorstkowłosy jamnik zamieszkały w sąsiedztwie. Samo sąsiedztwo było sobie raz udane, życzliwe, a raz... nie. Był jamnik ulubieńcem sąsiadki. Stąd nadane mu przez nią romantyczne imię "Cipek".

Był jednak Cipek i moim ulubieńcem... Często wabiłem go do siebie kiełbasianymi przysmakami. Zachowując pełną dyskrecję. I najdalej posunięte środki ostrożności (konspiracyjnym pseudonimem Cipka był "Szczurek" ).

Po pewnym czasie pojawiły się pewne niejasności. Otóż, ile razy Cipek spotykał mnie będąc z sąsiadką, czyli swą Panią, tylekroć okazywałem się być osobnikiem bliżej mu nieznanym... Natomiast, gdy tylko Pani nie było, obustronnym objawom sympatii zdawało się nie być końca. Słowem Szczurek przynosił mi ciepło, zaś Cipek chłód...

Mniejsza tu zresztą o mnie, ale cierpiało na tym poczucie przyzwoitości Cipka.

Obawa o rozdwojone serce czy też jaźń Cipka–Szczurka przesądziła o losie naszej, tak obiecującej, znajomości. Stopniowo nasze stosunki ochłodły, a nasze drogi rozeszły się...

Ale w moim sercu Cipek, czy też Szczurek, ma swoje mieszkanie. Podobnie jego Pani, sąsiadka.

Także i Ty... A nawet, Twoja jedyna, rzeczywistość.

Bo w mojej opowieści, czy jeśli wolisz "bajce", każdy może zamieszkać. Tyle, że ta opowieść, wcale nie jest moja... Ale jest. I, dzięki Bogu, ja w niej.

A tak długo nie ufałem nieznanemu... mieszkaniu.


(Zainteresowanym podaję adres: Św. Paweł 1 Kor 13, 1-13)

Ostatnie zmiany w witrynie: 2017-12-03
Debiut online: 2007-02-15
Copyright © Jan Hobrzański 2007–2017 •