(Tetryk Starszy)

CZEKAJĄC NA GWIAZDĘ

Ludzie czekają na różne rzeczy… Na przykład w Wigilię czekają na pierwszą gwiazdę. Albo też na niespodziewanego gościa. Inni woleliby gwiazdkę z nieba niekoniecznie na taką okoliczność. Ale tego typu tęsknoty pominę. Dla mnie ostatnie lato było czasem oczekiwań… Czekałem na GWIAZDĘ.

Kilka lat temu w czteroosobowej grupce wybraliśmy się w rejon Żelaznych Wrót. Gwiazda Jacek niezdrowym będąc, mimo chęci nie był w stanie wówczas nam towarzyszyć. Pomyślałem, by zaległą wycieczkę odbyć może w tym roku. Czekałem więc na Gwiazdę. Jednak samo przybycie Jacka nie wystarczyło. W lipcu 2012 roku pogoda i inne okoliczności sprawiły, że pomysł nie wypalił. Niemniej jakimś cudem udało mi się dotrzeć nad ulubiony Ciężki Staw. Pomimo bólu głowy, który sprawiedliwie towarzyszył także towarzyszącemu mi Tomkowi. Jacek w tym czasie odprowadzał dwoje młodych , którym uporczywie próbował przychylić nieba. A wyszło, jak zwykle… Później rozjechaliśmy się z Polany Szałasiska do domów, żeby podreperować nadszarpnięte zdrowie i doczekać lepszych czasów.

W sierpniu wróciłem w Tatry. Jacek miał się zjawić w drugiej połowie miesiąca. Sam nie wiem jak, ale jakoś tak się poukładało, że nie przestając czekać (na Gwiazdę) trzykrotnie zahaczyłem o rejon Żelaznych Wrót. Wobec tego nawet trudno się dziwić, że skoro się wreszcie na Jacka doczekałem, to ochota na odwiedzenie Gerlachowskich i Żelaznych Spadów całkiem mi odeszła… Nic to! – jak mawiają niektórzy popijając tonic. Zmieniliśmy kierunek zainteresowań. I tak odwiedziliśmy kilka innych miejsc, niż Żelazne Wrota. Wspomnę tylko o Ciemnych Smreczynach i Dolince Kobylej. – A przede wszystkim o wycieczce przez Przełęcze: Pod Chłopkiem i Wyżnią Koprową, z zejściem Doliną Hlińską...

...oraz późnym powrotem przez Wrota Chałubińskiego.

• • •

To wszystko nie wystarczyło jednak temu, na którego tyle czekałem. Przywiózłszy pokaźną ilość sprzętu wspinaczkowego Jacek najwyraźniej pragnął się wspiąć. Co prawda nie udało mi się całkiem wyperswadować mu tego pochopnego pomysłu, ale stanęło na tym, że wspinaczka tak – jednak liny i temu podobne nie.

Nadszedł więc drugi dzień września 2012 roku. My zaś podeszliśmy na Zadnią Galerię Cubryńską. Stąd Prawym Zachodem Abgarowicza osiągnęliśmy zachodnią grań, a nią wierzchołek Cubryny.

Kopczyk na Cubrynie z widokiem na Mur Hrubego i Krywań.

Na koniec doczekałem się nie tylko na Gwiazdę. Niemy filmik z wierzchołka Cubryny zdaje się wskazywać, że z kolei Gwiazda (Jacek) nie mógł się doczekać, kiedy skończę swą „przemowę szczytową”…


Ostatnie zmiany w witrynie: 2017-05-24
Copyright © Jan Hobrzański 2007–2017 •