(Tetryk Starszy)

POD TATRAMI JEST MÓJ (K)RAJ

W styczniu 2013 roku usłyszałem w radio piosenkę „Pod Tatrami jest mój kraj”. Zespół GRONICKI zaśpiewał o swej rodzinnej Bukowinie (tekst oryginalny na www.tekstowo.pl lub teksty.org, audio na YOU TUBE).

No, dobrze - pomyślałem – a co, jak ja wolę Szałasiska?

I tak się zaczęło pisanie alternatywnej wersji tekstu. Nie dość, że miejsce Bukowiny zajęły Szałasiska, to jeszcze mimochodem „kosmetyczne zmiany” pojawiły się w kilku innych miejscach. Pierwsza zwrotka i refren przyjęły następujący kształt:

Pod Tatrami jest mój kraj
Poleć nuto we świat, ty muzyczko graj
Smutno, smutno na duszy
Kiej trzeba iść w ścianę, a życie kusi
Ref.
Tu Tatry prawie do nieba
Tu ludzie różne jak trzeba
Tu moje życie, scyńście me i moja łza
Tu staje mój szmaciany dom
Tu porąbane chłopce są
- To Szałasiska Polana taternicka
(bis)

Na tym można było poprzestać… Ale nie. Refren po drugiej zwrotce też chciał mieć coś do powiedzenia i przybrał inną postać:

Gdzie Tatry prawie do nieba
Gdzie ludzie różni jak trzeba
Gdzie moje życie, scyńście me i moja łza
Gdzie stają chatki ze szmatki
A w środku różne gagatki
Gdzie Szałasiska Polana taternicka
(i oczywiście bis)

Nic też dziwnego, że i po trzeciej zwrotce refren uległ kolejnym zmianom, a po „Tam Tatry prawie do nieba, Tam ludzie różne…”(itd.) zamiast bisu pojawiło się:

Gdziez Tatry prawie do nieba
Gdziez ludzie różne jak trzeba
Gdziez moje życie, scyńście me i moja łza
Gdzie znam takiego chatara, co kutwą być się nie stara
Gdzie Szałasiska Polano taternicko.

Wystarczyło „już tylko” zaśpiewać.

Na początku lutego zaprosiłem przyjaciół uprzedzając, że będzie to rodzaj wieczornicy ze śpiewami. Przyjaciele najwyraźniej się uprzedzili i pomysł nie wypalił. Jedyne co udało się „wydrzeć z gardła”, to piosenkę „OKAPY” – jak niegdyś, w duecie z Andrzejem S. A poza tym klapa… Zupełna.

Czas jednak goi rany.

Wyjeżdżając w góry skserowałem „Pod Tatrami…” w kilku egzemplarzach. A także kilka innych tekstów. Łatwo zgadnąć, że na Szałasiskach byłem natrętny, zaczepiałem Bogu ducha winnych ludzi i namawiałem do śpiewania. Efekty były różne. Najbardziej zaskakujące było to, że nikt mnie nie zwymyślał!

Z czasem natręctwo zaczęło przynosić rezultaty. Niestety w międzyczasie jakby powiało już jesienią. We wtorek 20 sierpnia molestowana do śpiewania grupka taterników zabrzmiała dość obiecująco. Kolejnego dnia również… Szkoda, że tego nie nagraliśmy - pomyślałem. Za to, już we czwartek, pewien Władek domagał się zmian w tekście tak skutecznie, że zostałem przegłosowany. Zamiast „Gdzie znam takiego chatara, co kutwą być się nie stara” wybrzmiało: „Gdzie znam takiego chatara, co … ciepie od rana” z użyciem dość popularnego wyrazu łacińskiego określającego najstarszą profesję świata.

Chcecie, to posłuchajcie…


Wersja audio (klikasz na własną odpowiedzialność! – Wykonanie: „ŚPIEWARZYSTWO” - Szałasiska 22 sierpnia 2013

Ostatnie zmiany w witrynie: 2017-05-24
Copyright © Jan Hobrzański 2007–2017 •