(Tetryk Starszy)

CZARNE ZACIĘCIE, KOCIOŁ I NARRACJE

(Kilka uwag i refleksji)

1.

Czarne Zacięcie na ścianie czołowej pn.-wsch. grzędy Mięguszowieckiego Szczytu Wielkiego w 1972 roku

Przejście tej drogi było rozciągnięte w czasie: najpierw była próba do połowy zacięcia, potem dzień przerwy, wreszczie samo przejście i - po biwaku w kosówkach na „starym Filarze” - podejście i zejście z Siodełka. W trakcie samego pierwszego przejścia prowadziliśmy na zmianę: Krzysztof Łoziński poprowadził dół zacięcia (po hakach z próby dwa dni wcześniej) i fragment nowego terenu w górnej części ściany (kominek nad tarasem).

Zaproponowałem, abyśmy zrobili tę drogę (Czarne Zacięcie), żeby Krzysztof dał sobie spokój z samotnym wspinaniem.

2.

Próba na ścianie Kotła Kazalnicy w sierpniu 1974 roku

Problemy i nieporozumienia były następstwem nagłej niedyspozycji Krzysztofa (zdarza się i nie ma co na ten temat spekulować), która wystąpiła, gdy już przeprowadziłem pierwszy wyciąg. Potem, jeszcze nad Czarnym Stawem, nastąpiło szukanie (czy też nieszukanie) zastępczego partnera.

Jeśli chodzi o inne okoliczności, to okazało się, że różnimy się istotnie co do tego, jak widzimy fakty. I tak już zostało…

3.

Teraz, po latach, Krzysztof jest dla mnie kimś z innej bajki. Niemniej jednak jest kimś o dużym talencie narracyjnym.

Dobrym przykładem na to jest choćby sposób, w jaki opisał swoje obleganie Szarego Zacięcia w 1978 roku. Bo, co prawda, męczył to zacięcie, męczył… ale podobno zmógł, jak to był napisał:

„nie tylko w «opadzie ciągłym», ale w dodatku solo”.*

A także zdanie opiewające od razu klasyczne (!) pokonanie końcowego trawersu z Szarego Zacięcia, ponoć o trudnościach VIII-:

„Wówczas nie zdawałem sobie sprawy z tego, że przechodzę tak duże trudności.”**

- Jak nigdy (w życiu), jak w bajce?...***

wiosna 2011


* K. Łoziński „Ślady na śniegu” cz. III (książka dostępna w internecie)

** K. Łoziński „122 drogi taternickie”, s. 105

*** Sam nigdy w życiu takich trudności nie pokonałem „w opadzie ciągłym”, ale w bajce mógłbym, czemu nie... Nawet od razu klasycznie! Ale może lepiej, żeby nie ponosiła mnie własna narracja.

Ostatnie zmiany w witrynie: 2017-08-13
Debiut online: 2007-02-15
Copyright © Jan Hobrzański 2007–2017 •